Ernesto Che Guevara pozostaje jedną z najbardziej paradoksalnych ikon XX wieku: dla jednych święty rewolucji i walki o sprawiedliwość, dla innych prowokacja nie do zniesienia. Idol światowej lewicy, bohater narodowy Kuby i jednocześnie płachta na byka dla prawicy. Twarz, która stała się znakiem, i znak, który zbyt często zasłania człowieka.
Na fotografiach i pomnikach Guevara niemal zawsze pojawia się z cygarem. Ten detal bywa interpretowany powierzchownie – jako poza, rewolucyjny maczyzm, gest dominacji. Tymczasem prawda jest cichsza, mniej efektowna, a przez to bardziej ludzka.
Che cierpiał na ciężką astmę od dzieciństwa. Palenie nie było dla niego terapią – wręcz przeciwnie, ryzykiem. Z punktu widzenia dzisiejszej pulmonologii było bardzo szkodliwe. A jednak cygaro towarzyszyło mu uparcie ...
Astmatyk żyje w ciągłym napięciu, w obawie czy za chwilę nie zabraknie mu powietrza. Powolne zaciąganie się dymem, pauza, wypuszczanie dymu narzuca oddychaniu rytm, pomaga opanować panikę, a panika u astmatyka jest często gorsza niż sam skurcz oskrzeli. Che paląc wprowadzał autodyscyplinę ciała i to był świadomy gest samokontroli. Guevara obsesyjnie nie znosił bycia „słabym” a astma była jego prywatnym wielkim upokorzeniem.