MILO MONARA i SPIDER-WOMAN
- Skandalizująca okładka komiksu -



Ilona Osińska i Piotr Mierzejewski





Oryginalna ilustracja Milo Manary na okładkę komiksu "Spider-Woman".



Milo Manara (ur. 1945) to jeden z najbardziej rozpoznawalnych europejskich autorów komiksu drugiej połowy XX wieku. Wyszedł z włoskiej tradycji rysunku realistycznego, ale jego międzynarodową sławę ukształtowały komiksy erotyczne, zawsze eleganckie formalnie i jednoznaczne tematycznie. Współpracował z prawdziwymi gigantami kultury europejskiej, m.in. z Federico Fellinim, Umberto Eco czy Pedro Almodovarem. Stał się jednym z najbardziej znanych twórców erotycznej i realistycznej bande dessinée, czyli francusko-belgijska tradycji komiksu, traktującej komiks nie jako rozrywkę masową drugiej kategorii, lecz jako pełnoprawną sztukę narracyjną i wizualną, równorzędną literaturze i filmowi. Jego styl, łączący sensualność z precyzją kreski, uczynił go ikoną tzw. „dziewiątej sztuki”.* Jego erotyka nie powstaje w próżni popkulturowej, jest mocno zakorzeniona w europejskim rozumieniu komiksu jako sztuki autorskiej, funkcjonuje bliżej grafiki artystycznej i ilustracji muzealnej niż masowej rozrywki.


Milo Manara jako artysta komiksowy wielokrotnie wiązał się licznymi z kontrowersjami obyczajowymi, choć zasadniczo nie w sensie osobistych skandali, lecz raczej publicznych debat i krytyki dotyczącej jego twórczości erotycznej i seksualizacji postaci.


Seksualność u Manary nie jest aluzją ani dodatkiem - jest osią konstrukcyjną obrazu. Jego kobiety są niemal zawsze nagie lub na granicy nagości, przedstawia je w pozach ekspozycyjnych, często pasywnych, rysuje z wręcz obsesyjną dbałością o linię bioder, pośladków, pleców.


To niewątpliwie erotyka klasycznie męska, oparta na spojrzeniu: kobieta istnieje po to, by być oglądaną. Jednocześnie – i tu zaczyna się ambiwalencja – Manara nadaje swoim bohaterkom sprawczość erotyczną: to one pragną, prowokują, inicjują. Krytycy od lat spierają się, czy jest to emancypacja, czy tylko estetycznie wyrafinowane uprzedmiotowienie.


W 2014 roku Marvel Comics zaprosił Manarę do wykonania wariantowej okładki pierwszego numeru nowej serii o Jessica Drew, bohaterce, którą wydawnictwo próbowało wówczas przedefiniować jako postać nowoczesną, silną i psychologicznie złożoną. Manara zaś zrobił to, co umiał najlepiej: Spider-Woman została ukazana w głębokim skłonie, niemal na czworakach, z mocno wyeksponowanymi pośladkami, w stroju przypominającym raczej body-painting niż kostium superbohaterki. Takie wyobrażenie superbohaterki wywołało w Ameryce burzę, ale nie dlatego, że okładka była erotyczna. Problem polegał na braku kontekstu narracyjnego, gdyż poza Spider-Woman nie sugerowała akcji ani charakteru. Doszło do zderzenia estetyki europejskiego komiksu erotycznego z amerykańskim mainstream superhero. Co gorsze, stało się to w momencie, gdy Marvel właśnie deklarował większą wrażliwość na kobiecy punkt widzenia.


Pamiętajmy, że Jessica Drew to nie jakaś tam "kobieta-pająk”, lecz samodzielna bohaterka Marvela, zbudowana na doświadczeniu choroby, izolacji i manipulacji. Jest figurą nieufności wobec władzy i mitów heroizmu. Dlatego przedstawienie jej wyłącznie jako erotycznego ciała zostało odebrane nie jako prowokacja artystyczna, lecz jako symboliczna degradacja postaci, która przez lata walczyła o własną narrację. Media mainstreamowe określały okładkę jako seksistowską, niechcianą seksualizację, a nawet nawiązywały do popkulturowych obrazów tego typu. Krytycy wskazywali, że kobieta-bohaterka została przedstawiona w sposób, który nie przyciągnie nowych czytelniczek, lecz raczej zniechęci je do zakupu tytułu.


W zaistniałej sytuacji Marvel pokajał się, publicznie przeprosił za „mieszany przekaz” i nie zlecił Manarze opracowania kolejnych okładek. Podjął próbę neutralizacji obrazu, częściowo zasłaniając go logotypem.


W 2020 roku oryginalna skandalizującą ilustrację okładkową Milo Manary odnotowano na Heritage jako sprzedaną za ok. 37 500 USD !







Neutralizacja ilustracji przez zasłonięcie pośladków Spider-Woman logotypem.




PRZYPIS

*) Dziewiąta sztuka (fr. le neuvième art) to już utrwalone w humanistyce i krytyce kultury określenie komiksu jako pełnoprawnej dziedziny sztuki, na równi z malarstwem, literaturą czy filmem. Termin spopularyzował Claude Beylie, a później został podjęty przez całe środowisko bande dessinée.