Stanisław Szukalski (1893-1987), kontrowersyjny artysta plastyk, mógłby się - gdyby żył - wciąż cieszyć wielką armią bezgranicznie oddanych mu wielbicieli jego talentu, jak i ogromnymi zastępami bezlitosnych prześmiewców. Przyczyną tego jest nie tylko niezwykłość jego sztuki, ale i jego szalone teorie, nic nie mające wspólnego ze zdrowym rozsądkiem i wiedzą historyczną.
Grafika, którą tu omawiamy - "Towarzysze i towarzyszki !!" - datowana jest w przybliżeniu na rok 1965. Wówczas w Polsce władzę sprawował Władysław Gomułka a w Związku Sowieckim kończyły się rządy Nikity Chruszczowa i zaczynała się epoka Leonida Breżniewa.
Rysunek Stanisława Szukalskiego przedstawiający goryla stojącego na mównicy i wykrzykującego: „Towarzysze i towarzyszki !!” należy do najbardziej przenikliwych komentarzy tego kontrowersyjnego artysty na temat władzy w państwach komunistycznych XX wieku. Jest prosty, brutalny i pozbawiony wszelkiej dekoracyjności — dokładnie taki, jak diagnoza, którą proponuje.
To nie jest karykatura konkretnego przywódcy spod znaku młota i sierpa, ani szyderstwo z jednej tylko postaci historycznej. Goryl nie ma rysów jednostkowych. Jest czystą siłą biologiczną, przemawiającą językiem ideologii. Mównica zastępuje mu tron, rytuał zastępuje mit, a slogan — myślenie. Władza nie wypływa z charyzmy ani z heroizmu, lecz z masy, krzyku i powtarzalności.
W tym jednym obrazie Szukalski zawarł swoją fundamentalną niechęć do komunizmu: nie jako systemu opartego na teoretycznych zasadach marksizmu-leninizmu, maoizmu czy innego postbolszewickiego "izmu", lecz jako antymitu.
Wódz znika, pozostaje aparat tworzony przez aparatczyków. Zamiast samotnego herosa pojawia się przedstawiciel stada, a politykę zastępuje skostniała formuła. To dlatego goryl z mównicy nie jest wodzem-herosem, lecz zwierzęciem oswojonym przez mechanizm zglajszachtowanej władzy zbiorowej — władzy ludzi otumanionych utopijną ideologią rzekomego panowania ludu pracującego miast i wsi.
Rysunek ten doskonale tłumaczy, dlaczego Szukalski — mimo fascynacji siłą — nie mógł zaakceptować współczesnego sobie stalinizmu czy poststalinowskiej wersji realnego socjalizmu. Fascynowała go tylko władza dzika i archaiczna, ale nie władza przemawiająca z kartki i trybuny. Goryl krzyczący „towarzysze” to nie symbol wodza-tyrana, lecz symbol systemu, w którym mit został zastąpiony regulaminem niosącym represje. W jego wyobraźni wódz musiał być samotnym drapieżnikiem, nie zwykłym rzecznikiem zbiorowości.
Stanisław Szukalski odrzucał komunizm jako bezosobowy totalitaryzm aparatu, a choć faszyzm pociągał go estetyką mitu wodza i archaicznej siły, nigdy nie zaakceptował go jako realnego porządku państwowego.