Gdy w 1938 roku Balthus czyli Balthasar Klossowski de Rola (1908-2001), genialny i niepokojący samotnik europejskiej sztuki, namalował obraz "Thérèse Dreaming" (MarzącaTeresa), nie mógł przypuszczać, że po blisko osiemdziesięciu latach jego spokojna, domowa scena eksploduje Nowym Jorku, w samym sercu światowej metropolii — i to nie z powodów artystycznych, lecz moralnych.
W centrum płótna siedzi trzynastoletnia Thérèse Blanchard — zwyczajna paryska dziewczynka, modelka artysty, pogrążona w półśnie. Jednak jej pozycja, nieco może swobodna, z nogą uniesioną na wysokość, która część dzisiejszej publiczności przyprawia o rumieniec, a przewrażliwionych krytyków o palpitację, sprawiła, że zwykły obraz stał się jakby materiałem wybuchowym. Bielizna, która w latach 30. zeszłego stulecia mogła uchodzić za element realistycznej sceny, w XXI wieku trafiła prosto na linię frontu współczesnych wojen kulturowych.
W 2017 roku pod obrazem w Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku doszło do czegoś, czego Balthus z pewnością nie przewidywał. Petycja żądająca usunięcia płótna z ekspozycji zebrała tysiące podpisów, a oskarżenia poszybowały nader wysoko: „seksualizacja dziecka”, „wpajanie niezdrowego spojrzenia”, „normalizacja voyeurystycznej estetyki”.
The Met odparł atak, odpowiadając, że zadaniem sztuki jest właśnie wywoływać dyskusję, a nie uciekać przed nią ze strachu — i Marząca Teresa pozostała na ścianie, przyciągając tłumy niczym zakazany owoc. Tego dnia stała się najsłynniejszą śpiącą dziewczynką w historii sztuki.
Dzisiejszy odbiór obrazu to mieszanka fascynacji, niepokoju i moralnej paniki. Jedni bronią Balthusa jako mistrza, który uchwycił ulotny moment między dzieciństwem a dojrzewaniem drudzy widzą w nim prowokatora igrającego z granicami. A sama Teresa — choć od dawna nie żyje — co jakiś czas znów budzi się na łamach prasy, w mediach społecznościowych i w akademickich debatach.
Jedno jest pewne: Marząca Teresa nie jest już tylko obrazem. To zjawisko. Płótno, które stało się polem bitwy o moralność, wolność sztuki i prawo artysty do niepokoju. I jak to zwykle bywa z wielkimi skandalami — im większe oburzenie, tym większa popularność. Balthus nie mógł sobie wymarzyć lepszej reklamy!
Recepcja Balthusa w Polsce jest niestety bardzo umiarkowana, artysta nie jest włączony w kanon polskiej sztuki modernistycznej, a jego rozpoznawalność jest stosunkowo niska. W kontekście „Thérèse Dreaming” można stwierdzić: obraz jest w Polsce znany tylko w wąskim kręgu osób zainteresowanych sztuką XX w., a dyskusje na jego temat są rzadkie i zazwyczaj sprowadzają się do zwrócenia uwagi na aspekt kontrowersyjny (erotyzacja nastolatki).