- BEATA CZAPSKA I JEJ RZEŹBY -
Cisza jako forma - Kamień jako powściągliwość



Ilona Osińska i Piotr Mierzejewski





Beata Czapska przy pracy nad kamienną rzeźbą.




Beata Czapska *) to polska rzeźbiarka i architektka mieszkająca od lat i pracująca w Paryżu. Tworzy przede wszystkim w kamieniu, rozwijając język form balansujących między abstrakcją a subtelnym odwołaniem do ciała i natury. Jej prace wyróżnia oszczędność środków, dbałość o linię i powierzchnię oraz szczególna umiejętność „odciążania” ciężkiej materii kamienia poprzez miękkość formy.







Pamiętajmy, że kamień nie jest wdzięcznym partnerem - nie wybacza błędów, nie daje się łatwo cofnąć ani poprawić. Każde uderzenie dłuta jest decyzją ostateczną. A jednak w rzeźbach Czapskiej trudno znaleźć ślad walki. Nie ma tu gwałtu na materiale, nie ma demonstracyjnej siły. Jest raczej coś, co można by nazwać cierpliwym odsłanianiem formy.


To podejście sytuowałoby ją gdzieś na przecięciu dwóch wielkich tradycji nowoczesnej rzeźby. Z jednej strony to pamięć o syntetycznych, uproszczonych formach, jakie znamy choćby z prac Constantina Brâncuși. Z drugiej to organiczna miękkość, niemal cielesność form, które przywodzą na myśl intuicje Henry'ego Moore'a. Ale to tylko tropy. Czapska nie jest epigonem żadnego z nich. Jej rzeźby nie cytują, one raczej pamiętają.







Warto zatrzymać się przy tej „pamięci formy”, bo to właśnie ona stanowi o sile tych prac. Formy Czapskiej wydają się znajome, choć trudno wskazać ich jednoznaczne źródło. Są jak wspomnienie ciała, ale nie konkretnego ciała. Jak echo natury wygładzone przez czas, wodę, wiatr. Obłe, zamknięte, pozbawione ostrych krawędzi, niosą w sobie coś pierwotnego, niemal archetypicznego. To rzeźby, które nie przedstawiają, lecz przywołują. I tu zaczyna się ich właściwe działanie.


Kontakt z nimi nie jest natychmiastowy. Nie odczuwamy tu efektu „pierwszego uderzenia”, który tak często dominuje we współczesnej sztuce. Czapska nie gra na efekt! Ona raczej buduje relację, i to powoli, z pewnym dystansem. Jej rzeźby wymagają czasu. Trzeba je obejść, zmienić punkt widzenia, pozwolić światłu przesuwać się po powierzchni. Dopiero wtedy zaczyna się dostrzegać, jak bardzo są głębokie i przemyślane.


Powierzchnia — gładka, dopracowana, niemal zmysłowa — nie jest tu bynajmniej efektem dekoracyjnym. Ona jest językiem. To właśnie na niej rozgrywa się dialog światła i cienia, napięcia i spokoju. Kamień przestaje być balastem, zaczyna być nośnikiem ruchu. Ruchu bardzo subtelnego, niemal niedostrzegalnego, ale obecnego, wyczuwalnego.







Naszym zdaniem w jakimś sensie rzeźby Czapskiej są paradoksalne. Z jednej strony zamknięte, zwarte, skupione. Ale z drugiej pełne wewnętrznego życia. Jawią się, jakby forma była tylko chwilowym zatrzymaniem czegoś, co w istocie pozostaje w ruchu.


Nie bez znaczenia jest tu także wybór materiału. Kamień, w epoce dominacji tworzyw lekkich, efemerycznych, staje się wyborem niemal deklaratywnym. To materiał czasu długiego trwania. Materiał pamięci. Materiał oporu wobec przemijalności.







A jednak Czapska nie wykorzystuje go do budowania monumentalności. Przeciwnie, jej rzeźby są skupione, kameralne, często bardzo intymne w odbiorze. To nie są formy, które mają dominować przestrzeń. One raczej ją porządkują. Wprowadzają w nią spokój.


Można pół żartem powiedzieć, że są to rzeźby przeciwko nadmiarowi. Ale to tylko pół prawdy. Nadmiar nie jest dziś niewinną cechą świata, stał się jego mechanizmem. Produkcją bodźców, które natychmiast gasną, zanim zdążą cokolwiek znaczyć. Na tym tle sztuka Czapskiej brzmi jak sprzeciw. Proponuje koncentrację zamiast rozproszenia, ograniczenie zamiast inflacji form, ciszę zamiast nieustannego szumu. I właśnie dlatego działa tak mocno, gdyż cisza, jeśli jest dobrze zbudowana, nie tylko przekonuje bardziej niż krzyk. Ona go unieważnia.







Jest w tych pracach jeszcze jeden element, który warto podkreślić, a mianowicie pewna powściągliwa zmysłowość. Nie ostentacyjna, nie dosłowna, lecz wszechobecna. Przejawia się w miękkości linii, w napięciach powierzchni i w delikatnych przejściach form. To ten subtelny rodzaj zmysłowości, która nie epatuje, lecz sugeruje, a przez to wydaje się bardziej trwała. Kusi nas, by ją nazwać zmysłowością pamięci.

-----------------------------------------


*) Beata Czapska – rzeźbiarka i architektka, urodzona w Polsce. Ukończyła studia na Wydziale Architektury Politechniki Śląskiej, uzyskując dyplom architekta. Następnie wyjechała do Francji, gdzie pracowała w pracowniach architektonicznych, a później jako niezależna projektantka. Rzeźbą zajmuje się od 1980 roku. Kształciła się w École des Beaux-Arts w Paryżu oraz w pracowni rzeźbiarza René Coutelle. Mieszka i tworzy w Paryżu. Pracuje głównie w kamieniu, a także w drewnie i brązie.







👉 Więcej o sztuce i jej nieoczywistych historiach: osinska-mierzejewski.info.







MICHAŁKI

czyli to i owo sprzed lat

ILONA OSIŃSKA & PIOTR MIERZEJEWSKI

od 2024