Gdańsk, w kwietniu [1938]
Żydzi opuszczają Gdańsk. Tego faktu niepodobna ani nie spostrzec, ani też ukryć.
- Nie wypada też przejść nad nim do porządku dziennego - ma on swoją wymowę.
Zanadto wiele mówiące wymowę!
Ta masowa ucieczka żydów z Gdańska jest nieomylnym barometrem sytuacji panującej od pewnego czasu w Wolnym Mieście. Masowe wyjazy odbywały się i z Austrii na krótko przed dokonaniem Anschlussu ... Analogia w tych dwóch wypadkach jest wprost zastanawiająca dla wszystkich zdrowo myślących, a wyciągnięcie z nich odpowiedniego wniosku nie powinno nastręczać zbytniej trudności. - To jasne.
Likwidowanie żydowskich firm
Znajomy gdańszczanin powiedział mi: "Jeżeli chce pan zrobić interes, jest szalona po temu okazja - a widząc moje zdziwienie, dodał - bo widzi pan, żydzi uciekają z Gdańska i na gwałt zwijają swoje interesy. Szalona okazja! Wyprzedają wszystko za bezcen, na wpół darmo. I błagają jeszcze, żeby kupować. Zabawne, co?"
Poszliśmy "zobaczyć".
Paniczna wyprzedaż
Oto duża, stara firma, należąca do gdańskiej żydowskiej rodziny, osiadłej tu od wieków. Na chodniku przed sklepem tłum - ludzie się tłoczą nie chcąc stracić okazji taniego kupna. Są podnieceni, zgorączkowani i zaniepokojeni.
Staramy się dostać do środka. Po pewnym czasie uda się to nam z wielkim trudem.. Słychać podniesione głowy, ściska panuje nie do opisania. W powietrzu wisi atmosfera paniki. Półki są już prawie puste. Subiekci uwijają się jak oparzeni, po zmęczonych twarzach ścieka im pot. Wielkie sztuki przechodzą do rąk nowonabywców i znikają. Towar niknie wprost w oczach. Z sąsiedniej sali wygląda ponad ludzkimi głowami właściciel sklepu. którego kariera kupiecka w Gdańsku kończy się - już właściwie się skończyła.
W innych sklepach to samo, gwar, śmiesznie niskie ceny, natarczywa prośba by kupować. Wszędzie to samo, we wszystkich branżach - w różnego kalibru sklepach, oczywiście żydowskich, bo polskich już prawie nie ma - wytrzebiła je hitlerowska ręka w żelaznej rękawicy.