Październik nie był dobrym miesiącem dla środowiska pomorskich dziennikarzy. Z jednymi znaliśmy się od kilkudziesięciu lat, z niektórymi utrzymywaliśmy codzienne kontakty. Teraz myślimy już o nich w czasie przeszłym. I o ich tekstach, które przeszły do historii, a nazwiska trafiły do branżowego „Słownika…”, a nawet „Gedanopedii”. Rzadko znajduje się czas, a tym bardziej miejsce, na coś więcej, niż biograficzną notkę. Luk w życiorysach nie ma już ani kto, ani jak uzupełnić, chociaż zagłębiamy się przecież w czasach niezbyt odległych na przykład w powojennym Sopocie.
Tutaj zamieszkał red. Zygmunt Dybowski, w latach 30. XX wieku korespondent dziennika „Słowo Pomorskie” w Chojnicach. Jego tekst o tytoniowych szwindlach wywołał w mieście prawdziwą burzę z piorunami. "Zwykła" sprawa o charakterze karno-skarbowym wzbudziła ogromne zainteresowanie nie tylko z powodu uwikłań politycznych 36-letniego autora – kierownika Sekcji Młodych Stronnictwa Narodowego i opisanego w tekście 41-letniego sanatora kpt. rez. Ludwika Grodzickiego. Także z uwagi na scysje do jakich doszło 11 czerwca 1938 roku podczas procesu o zniesławienie, gdy przewodniczący składu odmówił zaprotokołowania zeznań jednego ze świadków. Nastąpiła ostra wymiana zdań i pełnomocnik dziennikarza mecenas Hipolit Krzyżański wystąpił o wyłączenie sędziego z powodu stronniczości.
Po dłuższej naradzie sąd postanowił nie rozpoznawać tego wniosku, wobec czego Krzyżański zrzekł się dalszej obrony oskarżonego, a ten z kolei złożył wniosek o odroczenie rozprawy, by mógł znaleźć innego adwokata. Sąd stwierdził jednak, że sprawa jest mniejszej wagi i oskarżony może bronić się sam. Dybowski złożył więc także wniosek o wyłączenie sędziego, uzasadniając, że łączą go z oskarżycielem Grodzickim zażyłe stosunki towarzyskie i organizacyjne. (Rzeczywiście, sędzia Janowski był od roku prezesem Pomorskiego Związku Oficerów Rezerwy Okręgu VIII.) Jednak i ten wniosek sąd odrzucił, by ostatecznie odroczyć rozprawę. Wyrok ogłoszono 22 października 1938 roku Na podstawie art. 255 par. 1 i art. 256 par. 1 Dybowski skazany został na trzy miesiące aresztu, 50 zł grzywny, opłacenie kosztów sądowych i opublikowanie sentencji wyroku na łamach „Dziennika Pomorskiego” i „Słowa Pomorskiego". Długie ramię chojnickiego wymiaru sprawiedliwości sięgnęło też do Torunia. PPS-owski dziennik „Obrońca Ludu”, publikujący wyrok, został wpierw 28 października ocenzurowany, a 2 listopada cały nakład skonfiskowano.
Dybowski zapowiedział apelację. Nie wiadomo, czy ją złożył i czy zdołano ją rozpatrzyć do 1 września 1939 roku. Akta sądowe spłonęły.