- laska-starosci
- zaba-na-krzyzu1
- nicolas-guagnini
- trabant-pomnik
- ptak-samopoznania
- kostya-lupanov
- waldemar-schroder
- miguel-corrubias
- spodnie-wagina
- herran-satyr
- jezus-maria-incompositus
- walid-ebeid
- walid-ebeid
- walid-ebeid1
- piss-christ
- frida-kahlo
- arkhip-kuindzhi
- archip-kuindzi
- smiling-spider
- cezanne-skulls
- beata-czapska
- frida-diego-banknot
- siemiradzki-kobieta-albo-waza
- siemiradzki
- malcolm-t-liepke
- madonna-kolekcja-obrazow
- hopper-railrod sunset
- lev-trotsky
- tomasz-koper-ziarno
- tomasz-koper-ziarno
- agnieszka-wagner
- kamila-kowalik
- ekslibris
- femme-qui-pisse
- bron-jej
- juan-pantaleon
- rorris-angelika
- totem
- sasna-hitler
- picabia
- francis-picabia
- czarownice
- czarownice
- ilona-osinska
- lampa-filozofow
- szczypas
- hitlerowska-matka-boska
- princess
- madonna-child
- laurie-simmons
- pawiak-sprzedany
- lorenzo-aguirre
- gala-milovskaya
- abel-warshawsky
- xavier-sager
- banksy-toxic-mary
- corrubias-francisco-franco
- balsamarium
- boxer-balsamarium
- modlitewnik
- szablon2
- 3gracje
- jezus-i-hulajnoga
- portret-stalina
- auguste-clesinger
- Surallo-Gajduczeni
- CMENTARZ-RZEZB
- cmentarz-rzezb-w-paryzu1
- salvador-dali
- melkiorre-melis-poster
- karl-goetz-invasion
- blazen
- damska-torebka
- czarna-wiewiorka
- karl-goetz-1923
- lautrec
- susanne-valadon
- otto-dix-burdelmama
Cmentarz posągów w Paryżu
ILONA OSIŃSKA & PIOTR MIERZEJEWSKI
Alfred de Musset i jego muza w parku Monceau, gdzie pomnik ustawiono w 1981 roku.
Pobyt na „cmentarzu posągów” nie okazał się wyrokiem ostatecznym.
Pomnik stawia się zazwyczaj z myślą o wieczności. Przemówienia, kwiaty, odsłonięcie, oklaski - wszystko to sugeruje, że oto zawarto trwałą umowę z pamięcią potomnych. A potomni jak to potomni - mają własny gust, ograniczoną cierpliwość i niekiedy pilną potrzebę poszerzenia ulicy. Wówczas nieśmiertelność trzeba załadować na ciężarówkę i wywieźć.
Do takich rozważań skłoniła nas niewielka notka zamieszczona w „Kurierze Warszawskim” 10 lutego 1937 roku. Nosi ona tytuł „Cmentarz posągów” i opowiada historię tak osobliwą, że przytaczamy ją poniżej w całości, zachowując pisownię wycinka:
Cmentarz posągów.
Od długich lat paryska rada miejska miała zwyczaj posągi, wystawione w mieście, a które z czasem uznano za nieestetyczne lub niepotrzebne, przewozić do odległych parków lub na przedmieścia stolicy Francji. Ponieważ zaś zdarzało się to dość rzadko, zarządy więc przedmieść tolerowały jakoś ten zwyczaj. Obecnie wszakże zaprotestowały energicznie wobec postanowienia paryskiej Akademii Sztuk Pięknych, która, pragnąc pozbyć się nagromadzonych w jej składach z biegiem czasu posągów, wykonywanych corocznie przez młodych rzeźbiarzy, ubiegających się o t. zw. „Prix de Rome”, umożliwiające im dalsze kształcenie się w Rzymie, uchwaliła obdarować tymi posągami przedmieścia paryskie. Przedmieścia stanowczo odmówiły przyjęcia tych darów często wątpliwej wartości artystycznej i ponoszenia kosztów ustawienia ich na placach lub w parkach. Wobec takiej niegrzecznej postawy przedmieść, nie pozostało Akademii nic innego, jak tylko przeznaczyć na zniszczenie owe dzieła młodych adeptów sztuki rzeźbiarskiej. Posągi więc zwożone są na podmiejski plac, służący za śmietnik różnej starzyzny. Plac ten Paryżanie ochrzcili zaraz mianem „Cmentarza posągów”.
Nie sposób odmówić tej opowieści wdzięku. Stolica sztuki usiłuje obdarować prowincję tym, co zaczyna jej zawadzać, prowincja zaś wykazuje niespodziewaną samodzielność estetyczną. Na dodatek umie liczyć: posąg może być za darmo, lecz cokół, przewóz i ustawienie już niekoniecznie. Najbardziej rozbrajająca jest owa „niegrzeczna postawa przedmieść”. Odmówić Akademii! I to przyjęcia sztuki! W podobnych okolicznościach przyzwoitość nakazywałaby przecież podziękować, zdjąć kapelusz i znaleźć kawałek trawnika.
Po zapoznaniu się z tym starym tekstem zadaliśmy sobie pytanie: Gdzie znajdował się cmentarz posągów? Co właściwie na niego trafiło? I czy ocalało coś poza zeszłowieczną prasową anegdotą?
Rozpoczęliśmy poszukiwania w dostępnych nam francuskich źródłach. Najbardziej obiecującymi wskazówkami wydawały się nazwa miejsca oraz wzmianka o Prix de Rome. Szybko jednak okazało się, że łatwiej odnaleźć grób rzeźbiarza niż miejsce pochówku jego nieudanych nadziei. Trafiliśmy wreszcie na konkretny ślad. Dziennik „Le Monde” z 21 grudnia 1966 roku, w artykule "Au fil des régimes", wspomina „cimetière des statues” w miejskim depozycie dzieł sztuki w Auteuil, niedaleko ówczesnego gmachu ORTF.
Jednym z mieszkańców paryskiego „cmentarza posągów” był pomnik Alfreda de Musseta autorstwa Antonina Merciégo, przedstawiający siedzącego poetę z pochylającą się nad nim muzą. Odsłonięty w 1906 roku przy Comédie-Française, został usunięty w 1964 roku i trafił do miejskiego depozytu. W 1981 roku ustawiono go w parku Monceau. W tym przypadku pobyt na „cmentarzu” okazał się więc czasowy. Nie należy mylić tej rzeźby z innym paryskim pomnikiem Musseta — „Snem poety” Alphonse’a de Moncel de Perrin, znajdującym się przy place du Canada.
Kolejny trop przyniósł artykuł Andrée Jacoba z 30 maja 1978 roku, zatytułowany "Dans le dépôt d’Auteuil. Le cimetière des chefs-d’œuvre oubliés" — „W składzie w Auteuil. Cmentarz zapomnianych arcydzieł”. Decyzję o budowie magazynu przy ulicach La Fontaine i Gros podjęto już w 1886 roku. W chwili publikacji przechowywano tam 1800 rzeźb i 2000 obrazów. Autorka opisywała miejsce zamknięte dla publiczności, lecz dobrze zarządzane, oraz zapowiadaną likwidację dotychczasowego składu.
Znaleźliśmy więc cmentarz. Czy jednak ten właściwy? Tutaj nasz detektywistyczny zapał musiał ustąpić ostrożności. „Kurier” pisał o podmiejskim placu ze starzyzną, na który zwożono dzieła przeznaczone na zniszczenie. Francuskie świadectwa dotyczą natomiast miejskiego magazynu zbiorów. Ponadto polska notka łączy usuwanie posągów z ulic z osobną historią opróżniania składów instytucji artystycznej. Nie mamy dowodu, że oba strumienie niechcianej sztuki płynęły do tego samego miejsca. Nie odnaleźliśmy również francuskiego pierwowzoru wiadomości ani potwierdzenia zbiorowego buntu podparyskich gmin przeciwko rzeźbiarskim darom.
Pozostaje nawet pytanie, czy wymieniona w wycinku „Akademia Sztuk Pięknych” oznaczała rzeczywiście Académie des beaux-arts, czy nazwą tą określono swobodnie szkołę École des beaux-arts. Byłoby zatem przedwczesne przypisanie składowi w Auteuil wszystkich wydarzeń opisanych przez warszawską gazetę. Równie pochopne byłoby jednak uznanie notki za zmyślenie. Samo zjawisko zapominania o rzeźbach jest bowiem dobrze udokumentowane. Musée d’Orsay, przedstawiając projekt À nos Grands Hommes, przypomina o pomnikach usuwanych pod wpływem zmian gustu i przekształceń miast. Szczególnie smutny los spotykał modele gipsowe, mylone z odlewami reprodukcyjnymi: pozostawione w magazynach padały ofiarą wilgoci, zawalających się szop i obojętności. Dzieło nie musiało nawet zostać oficjalnie skazane na zagładę. Wystarczyło przestać się nim zajmować.
Nasze poszukiwania przyniosły więc wynik częściowy: potwierdzenie paryskiego „cmentarza posągów”, ale bez rozstrzygnięcia, czy był on tym samym miejscem, o którym donoszono w Warszawie w 1937 roku. Historia młodych rzeźbiarzy, ich konkursowych ambicji i niechcianych darów nadal czeka na francuskiego świadka.
Pozostało nam za to znamienne zestawienie. W polskiej notce czytamy o dziełach „często wątpliwej wartości artystycznej”. W późniejszym francuskim tytule — o „zapomnianych arcydziełach”. Nie wiemy, czy chodziło choćby częściowo o te same obiekty. Wiemy natomiast, jak niewielki wysiłek językowy dzieli rupieciarnię od skarbca. Posąg nie musi się zmienić. Niekiedy wystarczy, że zmieni się człowiek, który na niego patrzy. O ile wcześniej ktoś nie zdąży rzeźby rozbić młotem.