Rycerz, śmierć i diabeł.
Apokalipsa Karla Goetza w III Rzeszy





ILONA OSIŃSKA & PIOTR MIERZEJEWSKI

​






Karl Goetz niejedno wydarzenie w dziejach III Rzeszy utrwalił w metalu. Portretował Adolfa Hitlera, tworzył medale poświęcone wojennym wydarzeniom (patrz TUTAJ), a jego prace trafiały na Wielką Niemiecką Wystawę Sztuki w Monachium.


Urodzony w Augsburgu w 1875 roku, od 1904 roku związany z Monachium, był doświadczonym medalierem, który potrafił zamienić powierzchnię krążka w sugestywny polityczny afisz. Wcześniej zasłynął medalami z okresu pierwszej wojny światowej, przede wszystkim kontrowersyjnym przedstawieniem zatopienia „Lusitanii”. W 1923 roku nieświadomy przyszłości wyśmiewał jeszcze puczystów Hitlera, ale później swój talent poświęcił gloryfikacji nazistowskich Niemiec.


Jednym z ostatnich wojennych tematów podjętych przez Karla Goetza stała się aliancka inwazja na Normandię w czerwcu 1944 roku. Medal znany jako „Invasion” łączył ją z anglo-amerykańskimi bezlitosnymi bombardowaniami niemieckich miast. Można w nim widzieć ponury epilog jego medalowej kroniki III Rzeszy. Nie mamy pewności, lecz zdaje się, że był to ostatni wojenny medal artysty.


"INVASION" to pokaźny medal odlewany w brązie, o średnicy około 110–111 mm, notowany w katalogach pod numerami Kienast 613 i Kaiser 1433. Już jego rozmiar dał artyście dużą przestrzeń do stworzenia dwóch rozbudowanych scen. Goetz zestawił w nich dawną symbolikę z nowoczesną techniką zabijania. Na jednej stronie stoi niemiecki żołnierz przemieniony w rycerza: w hełmie, napierśniku i wysokich butach, z mieczem trzymanym poziomo przed sobą. Po jego bokach znajdują się dwie figury: Śmierć, ukazana jako szkielet trzymający klepsydrą, oraz diabeł o zwierzęcym pysku, z rogami, kopytami i ogonem, chwytający jego miecz.


Ta kompozycja od razu przywołuje skojarzenie ze słynnym miedziorytem Albrechta Dürera „Rycerz, śmierć i diabeł”. U Goetza bohater nie przemierza jednak krajobrazu na koniu: stoi nieruchomo, jakby został postawiony przed ostateczną próbą. Napis „UM DES REICHES UND EUROPAS SCHICKSAL” można tłumaczyć jako „O los Rzeszy i Europy”. Już w samej tej formule kryje się propagandowe utożsamienie niemieckiego interesu z losem całego kontynentu.







Druga strona nosi napis „INVASION” i datę 1944. Nad płonącym krajobrazem unoszą się cztery groteskowe postacie mężczyzn dosiadających samolotów. Trzej z nich ciskają bomby, czwarty trzyma w garści płonącą żagiew. Są to swoiści Czterej Jeźdźcy Apokalipsy, którym konie zastąpiły maszyny latające i tak też odczytuje ich katalog aukcyjny. Poniżej Europa siedząca na byku wznosi ręce ku niebu. Antyczny motyw zostaje włączony w obraz współczesnej katastrofy: mitologiczna bohaterka - przepiękna królewna - uosabia zagrożony kontynent. W tej wizji alianci przybywają jako zwiastuni zagłady, a niemiecki wojownik występuje w roli obrońcy Europy. Oglądamy więc cierpienie i lęk, lecz podporządkowane jednostronnej opowieści. Poza kadrem pozostają niemiecka agresja i zbrodnie okupacji. Artystyczna siła medalu polega na sugestywności tej apokaliptycznej scenografii a jego propagandowy fałsz na odwróceniu odpowiedzialności za katastrofę.


Ile takich medali wykonano? W dostępnych opisach katalogowych i aukcyjnych nie znalaźliśmy udokumentowanej liczby odlewów. Podawanie konkretnego nakładu byłoby zatem zgadywaniem. Wiadomo natomiast, że medal od czasu do czasu pojawia się na rynku kolekcjonerskim. Na aukcji nr 63 Westfälische Auktionsgesellschaft, 18 września 2012 roku, egzemplarz o średnicy 111 mm uzyskał 700 euro przy estymacji 750 euro. Kolejny odnotowano na aukcji z listopada 2014 roku, dostępnej obecnie w archiwum Heritage Auctions Europe: pozycja 5731 miała cenę wywoławczą 300 euro, lecz wynik sprzedaży jest ukryty za logowaniem. Są to historyczne notowania, a nie aktualna wycena każdego egzemplarza.


Karl Goetz przeżył upadek III Rzeszy. W 1946 roku stworzył „Deutsche Passion” — „Niemiecką Pasję”, określaną przez historyka medalierstwa Wolfganga Steguweita jako jego ostatnie dzieło. Na jednej stronie półnagi mężczyzna przemierza krajobraz ogarnięty płomieniami na drugiej para ludzi modli się przed krucyfiksem. Steguweit odczytuje tę pracę jako prośbę o rozgrzeszenie artysty uwikłanego w hitlerowską propagandę. W 1950 roku medal ten zmodyfikował syn twórcy, Guido, również medalier. To jednak temat wart odrębnego opracowania.


Karl Goetz zmarł 8 września tego samego roku w Monachium.



​




O sztuce i jej nieoczywistych historiach 👉 osinska-mierzejewski.info

​





Michałki nie tylko artystyczne

Ilona Osińska & Piotr Mierzejewski

od 2024