Z JEDNĄ WALIZECZKĄ NAD MORZE.
Tomasz Koper i jego obraz "Bagaż"









Tomasz Koper, „Bagaż” (2026), olej, płótno, 81 cm x 65 cm.

Obraz wystawiony na aukcję w 2026 przez galerię ART IN HOUSE w Warszawie.




Bywają w życiu powroty, o których niełatwo opowiadać. Przyjeżdża się z jedną walizką, odpowiada na kilka zwyczajnych pytań, po czym chciałoby się już tylko usiąść i przez chwilę popatrzeć przed siebie i - w głąb siebie. Dobrze, jeżeli ma się przed sobą morze. Nad nim można milczeć, nie tłumacząc się nikomu i z niczego. Takie właśnie myśli nasuwa nam obraz „Bagaż” pędzla Tomasza Kopra.


Fragment kobiecej postaci, czerwona suknia, biała rękawiczka i niewielka walizeczka. U dołu wąziutka smuga morza, ponad nią rozległe, pogodne niebo. Niewiele potrzeba było malarzowi, by zatrzymać nas przy tej nieznajomej i skłonić do rozmyślań nad jej losem. Twarzy kobiety nie widzimy. Nie wiemy, czy na jej obliczu maluje się smutek, czy zmęczenie podróżą, czy może ów szczególny spokój, który przychodzi po arcytrudnej decyzji. Wyobrażamy sobie, że spogląda w dal, choć i tego obraz nam nie zdradza. Pozostajemy zatem przy domysłach, zachowując należną powściągliwość wobec czyjejś tajemnicy.


Zdaje się nam, że przybyła nad morze. Może po raz pierwszy, a może wróciła do stron dobrze sobie znanych. Ta druga myśl jest nam szczególnie bliska. Bywa przecież, że dopiero na widok znajomego krajobrazu człowiek uświadamia sobie, jak bardzo jest znużony wszystkim, co pozostawił za sobą. Dotąd należało jakoś się trzymać, nadrabiać miną, dopilnować wyjazdu, znieść podróż. Teraz można już odetchnąć. Na ulgę przyjdzie zapewne jeszcze poczekać.


Jest coś wzruszającego w staranności jej ubioru. Czerwona suknia wyraziście odcina się od błękitu, biała rękawiczka otula dłoń dzierżącą uchwyt walizki. Ta elegancja przywodzi na myśl czasy, gdy do podróży ubierano się z pewną pieczołowitością, jak gdyby sam strój podkreślał wagę przedsięwzięcia. Tutaj pozwala również pomyśleć o potrzebie zachowania ładu choćby w rzeczach najprostszych. Niekiedy łatwiej zadbać o suknię i rękawiczki aniżeli uspokoić własne myśli. Walizka nie jest duża. Ot, bagaż wystarczający na krótki pobyt. Tytuł obrazu każe nam jednak zastanowić się nad tym, czego nie ujawniłoby nawet otwarcie jej zamków. Wspomnienia, zawiedzione nadzieje, słowa nazbyt pochopnie wypowiedziane i te, których zabrakło w stosownej chwili, nie potrzebują wszak osobnego kufra. Zabieramy je ze sobą bez pakowania. Można podróżować z jedną walizeczką, a przecież uginać się pod ciężarem tego, co nam w sercu towarzyszy.


Nie chcielibyśmy przypisywać bohaterce Kopra historii, której malarz nie opowiedział. Może istotnie przyjechała tu po rozstaniu. Może pragnęła oddalić się od miejsc, gdzie zbyt wiele przypominało o kimś niegdyś bliskim, może zbyt bliskim. Ale równie dobrze może na kogoś czekać albo przystanąć przed dalszą drogą. Obraz zachowuje swoją tajemnicę, my zaś odnajdujemy w nim zapewne także cząstkę własnych doświadczeń. Ponad kobietą i jej bagażem rozpościera się pogodne niebo. Zajmuje niemal całe płótno, pozostawiając morzu zaledwie wąski pas przy dolnej krawędzi. W tej rozległości jest coś pokrzepiającego. Życie, które w trudnych chwilach zdaje się zamykać wokół jednej sprawy, jednego człowieka czy jednego rozczarowania, tutaj znów zyskuje przestrzeń. Jeszcze nie wiadomo, czym zostanie ona wypełniona. Na razie wystarcza, że jest. Nie upatrujemy w tym błękicie obietnicy łatwego szczęścia. Chętniej widzielibyśmy w nim zapowiedź dni, które z wolna odzyskają swój zwyczajny smak. Spaceru bez uporczywego rozpamiętywania. Zainteresowania drobiazgiem dostrzeżonym po drodze. Wieczoru, podczas którego po raz pierwszy od dawna pomyśli się z przyjemnością o jutrze.


Kobieta wciąż trzyma walizkę. Nie odstawiła jej jeszcze, nie uczyniła tego prostego gestu, którym przybysz oznajmia, że dotarł na miejsce. Może właśnie tę chwilę oglądamy: podróż dobiegła końca, lecz myśli jeszcze za nią nie nadążyły. Trzeba dać im trochę czasu. Patrzymy na tę nieznajomą z czułością. Radzi byśmy wierzyć, że gdzieś poza granicą obrazu czeka na nią znajome okno i pokój, w którym poczuje się u siebie. Że będzie mogła rozpakować rzeczy, odpocząć, pozwolić sobie na smutek, nie nagląc własnego serca do pogody.


Rozpisaliśmy się chyba aż nadto! To efekt naszej dyskusji nad "Bagażem", trochę chaotycznej, bo podszytej emocjami.




​




O sztuce i jej nieoczywistych historiach 👉 osinska-mierzejewski.info

​





Michałki nie tylko artystyczne

Ilona Osińska & Piotr Mierzejewski

od 2024