- laska-starosci
- zaba-na-krzyzu1
- nicolas-guagnini
- trabant-pomnik
- ptak-samopoznania
- kostya-lupanov
- waldemar-schroder
- miguel-corrubias
- spodnie-wagina
- herran-satyr
- jezus-maria-incompositus
- walid-ebeid
- walid-ebeid
- walid-ebeid1
- piss-christ
- frida-kahlo
- arkhip-kuindzhi
- archip-kuindzi
- smiling-spider
- cezanne-skulls
- beata-czapska
- frida-diego-banknot
- siemiradzki-kobieta-albo-waza
- siemiradzki
- malcolm-t-liepke
- madonna-kolekcja-obrazow
- hopper-railrod sunset
- lev-trotsky
- tomasz-koper-ziarno
- tomasz-koper-ziarno
- agnieszka-wagner
- kamila-kowalik
- ekslibris
- femme-qui-pisse
- bron-jej
- juan-pantaleon
- rorris-angelika
- totem
- sasna-hitler
- picabia
- francis-picabia
- czarownice
- czarownice
- ilona-osinska
- lampa-filozofow
- szczypas
- hitlerowska-matka-boska
- princess
- madonna-child
- laurie-simmons
- pawiak-sprzedany
- lorenzo-aguirre
- gala-milovskaya
- abel-warshawsky
- xavier-sager
- banksy-toxic-mary
- corrubias-francisco-franco
- balsamarium
- boxer-balsamarium
- modlitewnik
- szablon2
- 3gracje
- jezus-i-hulajnoga
- portret-stalina
- auguste-clesinger
- Surallo-Gajduczeni
- CMENTARZ-RZEZB
- cmentarz-rzezb-w-paryzu1
- salvador-dali
- melkiorre-melis-poster
- karl-goetz-invasion
- blazen
- damska-torebka
- czarna-wiewiorka
- karl-goetz-1923
- lautrec
- susanne-valadon
- otto-dix-burdelmama
MASTERPIECE
Zagadkowe dzieło Michela Suret-Canale’a
Ilona Osińska i Piotr Mierzejewski
"Masterpiece" - obraz (olej na płótnie), pędzla Michela Suret-Canale'a, z roku 2009.
W twórczości Michela Suret-Canale’a -artysty, który z równą łatwością posługuje się pędzlem, myszką komputera i ironią - obraz "Masterpiece" z 2009 roku zajmuje miejsce szczególne. Już sam tytuł brzmi jak deklaracja, ale też jak przewrotne pytanie: czy dzieło można ogłosić z góry arcydziełem, zanim ktokolwiek zdąży je ocenić?
Akurat w przypadku Suret-Canale’a nic nie jest jednoznaczne i właśnie z tego powodu "Masterpiece" fascynuje. Obraz, dziś znajdujący się w prywatnej kolekcji we Francji, nieczęsto pojawia się w obiegu publicznym. Nie wystawiano go na dużych przeglądach, nie trafił do katalogów muzealnych, a jego obecność w internecie ogranicza się do sporadycznych wzmianek i niewielkiej reprodukcji. Taki niedostatek informacji - i to w epoce nadmiaru! - czyni je tym bardziej intrygującym.
Oto obraz, który istnieje, ale pozostaje nieuchwytny, widoczny, ale w praktyce nieznany. To właśnie podwójność — widzialne versus ukryte — jest kluczem do zrozumienia całej strategii Suret-Canale’a. Twórca ten od lat porusza się na styku sztuki wysokiej i cyfrowej wynalazczości, a jego prace funkcjonują równocześnie w tradycyjnym medium malarskim, jak i w przestrzeni wirtualnych aukcji.
"Masterpiece" powstał w okresie, w którym artysta szczególnie intensywnie eksperymentował z własną obecnością w sieci, usiłując podważyć dotychczasowy model dystrybucji sztuki. Jego podejście było wówczas innowacyjne — nie tylko w treści, ale i w sposobie prezentacji i sprzedaży dzieł. To „cyfrowa” ścieżka w czasach, gdy jeszcze nie było to standardem. Po części jest to więc obraz, a po części komentarz do samego procesu „stwarzania arcydzieła” we wszechobecnej epoce internetu.
O technice obrazu wiemy niewiele: klasyczny olej na płótnie, format podobno 60 × 45,5 cm. Jednak w przypadku Suret-Canale’a materiał to tylko rama dla idei. Wyrazistość kompozycji, nieco teatralna aura i świadomie podkreślona warstwowość farby każą myśleć o obrazie nie tyle jako o przedmiocie, lecz jako o zdaniu wypowiedzianym przez autora — enigmatycznym, ale znaczącym. Dlaczego więc "Masterpiece" jest zagadką? Może dlatego, że artysta nie objaśnia go, nie rozwija, nie nadaje mu miejsca w hierarchii swojej twórczości. Nie wiemy nawet, czy tytuł był żartem, prowokacją, czy deklaracją. A może jest wszystkim naraz? W efekcie obraz funkcjonuje jak swoisty test Rorschacha: każdy, kto na niego patrzy, dopowiada własną historię, własne sensy. Pewne jest natomiast jedno: "Masterpiece" pozostaje jednym z tych dzieł, które wymykają się katalogowym opisom. Nie można go łatwo zaszufladkować ani w estetyce, ani w tematyce, ani w historii recepcji. Ono po prostu istnieje jako trop, jako migotliwy ślad w archiwum współczesnej sztuki, jako pytanie zadane widzowi. I może właśnie to jest „arcydziełem”?