-----Inny słynny obraz Jacka Vettriano, a mianowicie „The Parlour of Temptation”, sugeruje istnienie subtelnego dramatu między kobietą i mężczyzną. Ona — w sukni barwy czerwonego wina, półleżąca na kanapie, z zapalonym papierosem w dłoni — patrzy przed się obojętnie, a może nawet znużenie. On — w ciemnym garniturze, bez twarzy, stojący obok, trochę pochylony lekko ku niej — jest napięty, zda się czekać na zaproszenie lub przebaczenie.
-----Światło wpada przez niewidoczne okno i rozkłada się na ich sylwetkach jak miękki reflektor. To złocisto-bursztynowe światło nie rozdziela, lecz wiąże i ujawnia ukryte napięcie między pożądaniem a obojętnością. Kobieta wydaje się panować nad tą sytuacją. Odnosimy wrażenie, że jej spokój jest bronią, zaś jego milczenie kapitulacją.
-----Vettriano maluje ciszę po słowach. „The Parlour of Temptation” to nie scena uwiedzenia, lecz moment, gdy oboje wiedzą już, że ono nastąpiło — bez słowa, bez dotyku. Światło i dym papierosa są jedynymi tego świadkami.
-----Vettriano nigdy nie ukrywał fascynacji Hopperem. W wywiadzie dla "The Scotsman" w 2003 roku przyznał: „Hopper nauczył mnie, że cisza jest pełniejsza niż dialog.” Podczas gdy Hopper zatrzymuje życie w kadrze, Vettriano je inscenizuje. U Hoppera świat jest nieruchomy, u Vettriano – na chwilę zatrzymany w tańcu. Jeden maluje samotność egzystencjalną, drugi – uczuciową. Obaj wiedzą jednak, że tęsknota jest nieodłączną częścią ludzkiej godności.
-----U Hoppera jest twardy realizm i duchowa melancholia, u Vettriano – miękki glamour i romantyczna nostalgia. A jednak w każdym obrazie Szkota słychać echo amerykańskiego mistrza. Obaj uczą, że światło może być nośnikiem samotności, a piękno – formą milczenia. Vettriano jakby dopisał do Hoppera ostatnie zdanie: tam, gdzie on kończy ciszę, zaczyna się piosenka o tęsknocie.
-----Być może właśnie dlatego obaj malarze — tak różni, a tak pokrewni — pozwalają nam lepiej rozumieć własne samotności. W ich obrazach widzimy siebie: w ciszy, w oczekiwaniu, w świetle, które nie ocenia, lecz przypomina, że nawet codzienność może być formą poezji.