Zapraszając telewidzów i czytelników "SM" na dzisiejsze telewizyjne spotkanie z malarstwem KAZIMIERZA POCZMAŃSKIEGO, zwracam się przede wszystkim do tych, którzy podzielają przekonanie, że w twórczości plastycznej mogą współistnieć obok siebie wartości bardzo różne, do tych, którzy beztrosko nie odsyłają do lamusa artystów tworzących w konwencjach sprawdzonych i utrwalonych w przeszłości.
W opinii sporej części krytyki plastycznej KAZIMIERZ POCZMAŃSKI to malarz staroświecki, dziewiętnastowieczny. "Opinie te nie stanowią jednak - jak twierdzi sam artysta - dostatecznie ważnych powodów, aby należało pochopnie zmieniać swoje ideały artystyczne". I nie zmienia ich od czasu, gdy w początku lat dwudziestych znalazł się w warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych w kręgu uczniów Miłosza Kotarbińskiego, a później Tadeusza Pruszkowskiego.
Wśród wielu walorów, wyróżniających malarstwo KAZIMIERZA POCZMAŃSKIEGO, chciałbym szczególnie podkreślić rzadko już dzisiaj spotykaną sprawność warsztatową artysty, ujawnianą we wszystkich bez wyjątku gatunkach uprawianego malarstwa - zarówno w martwych naturach, w pejzażach, w przede wszystkim w twórczości portretowej.