Sopot w roku 1932 oczyma polskiego Żyda



- Piotr Mierzejewski & Ilona Osińska -





Ogród Zdrojowy (Kurgarten) w międzywojennym Sopocie z widokiem na plażę i molo.

Stara pocztówka.




Opublikowaliśmy w ramach Trójmiejskich Michałków artykuł "Sopoty - jaskinia gry i hazardu" pióra Andrzeja Lubicza. Tekst ten ukazał się pierwotnie 5 sierpnia 1937 roku w prawicowym dzienniku "ABC - Nowiny Codzienne". Ma on charakter reportażu o wyraźnie antysemickim wydźwięku. Dla kontrastu udostępniamy tutaj obszerny fragment artykułu pt. "Nad polskiem morzem", napisanego przez polskiego Żyda, podpisanego jako A. Roz., dla polskojęzycznej żydowskiej gazety "5-ta rano". Wydrukowano go w numerze z 29 sierpnia 1932 roku. Zachowaliśmy oryginalną pisownię, interpunkcję i śródtytuły.


Usiłowaliśmy cokolwiek znaleźć na temat barwnie opisanego przez A. Roz. bardzo ponoć popularnego piosenkarza o nazwisku Palle O'Muntis, znanego w przedwojennym Sopocie z nałogowego zamiłowania do hazardu. Niestety, bezskutecznie. Być może, autor artykułu podał jego nazwisko w zniekształconej formie, uniemożliwiającej identyfikację.






Sopot na przedwojennej pocztówce, widziany z ogródka popularnej restauracji.




NAD POLSKIEM MORZEM

- Prawda o Zoppotach -

(Koresponencja własna)





Nocny "Express" Warszawa - Gdynia wlecze się niemiłosiernie, przystając nawet na najdrobniejszych stacjach. Trudno zrozumieć dlaczego jest to tzw. pociąg pośpieszny. Temniemniej jednak nad ranem dojeżdżamy do granicy Wolnego Miasta. Powierzchowna kontrola paszportów i jesteśmy na terenie Gdańska.


Wszyscy mówią po polsku


Tyle się w tym roku mówi i pisze o bojkocie Zoppot, o występach hitlerowców, szykanach antypolskich i.t.p., że postanawiam przekonać sie naocznie, jak to wszystko wyglada w rzeczywistości. Dyskretnie wysiadam na dworcu w Zoppotach, a ponieważ mam bilet do Gdyni, udaję się do zawiadowcy stacji z prośbą o przedłużenie jego ważności.


Łamaną polszczyzną tłumaczę o co mi chodzi, ale zawiadowca ku mojemu wielkiemu zdziwieniu odpowiada mi po polsku:


_ Czy nie byłoby panu łatwiej wysłowić się po polsku?


Śmiało można stwierdzić, że wszyscy w Zoppotach umieją mówić od biedy po polsku i z każdym można się dogadać, nie znając niemieckiego.


Wszędzie pokoje do wynajęcia


Zoppoty są cudowne, nie wiele badów zagranicznych może się z niemi równać, jeśli chodzi o luksus, elegancję i wygodę. Ale w tym roku mają jakiś dziwnie smutny wygląd. Ze wszystkich okien wyzierają tabliczki: - "Pokoje do wynajęcia". Nie ma ani jednego domu, w którym nie byłoby takiego ogłoszenia. W związku z tym ceny mieszkań są bardzo niskie. Elegancki pokój w dobrym punkcie można dostać za dwa guldeny (3 zł 40 gr.) dziennie.


Na plaży


Przepiękna czyściutka plaża świeci pustkami. Tam gdzie dawniej formalnie roiło się od ludzi, którzy jak foki leżeli nad brzegiem morza - dziś przestronnie i spokojnie. Języka polskiego się nie słyszy. Nieliczni Polacy, którzy złamali bojkot, starają się jak najmniej rzucać w oczy, aby się nie dostać na czarną listę. Warszawiaków jest bardzo mało. Na ogół należy jednak przyjśc do wniosku, że propaganda bojkotu Zoppot dała rezultaty,






Sopocki Dom Zdrojowy (Kurhaus) na starej pocztówce.



U "TANDIENA i w "INDRJI"


Wieczorem również ruch na ulicach jest niewielki. Co prawda u Tandiena (najelegantsza cukiernia) jest pełno, ale w innych lokalach pusto. Nawet w Indrji (sopocka "Adria" można łatwo dostać stolik, chociaż występuje tam znany niemiecki piosenkarz Palle O'Muntis, którego występy cieszą się rekordowym powodzeniem. Gaża jego wynosi 200 guldenów dziennie. Podobno jednak wszystko przegrywa w kasynie.


W SZPONACH HAZARDU


Miałem możność tam go obserwować. Jest to niski łysawy pan z orlim nosem i monoklem w oku. Gra ogromnie nerwowo i szalenie się hazarduje. Publiczność i krupjerzy go dobrze znają. Kiedy podchodzi do stołu, powstaje poruszenie: będzie grubsza gra. Istotnie Muntis z pasją rzuca pieniądze, coraz bardziej się denerwując i zgrzytając zębami.


Wieczorem z beztroskim uśmiechem śpiewa frywolne piosenki, zbierając burze oklasków. Jednakże Muntis jest wyjątkiem i naogół w tym roku ludzie grają tanio i ostrożnie. Ci którzy dawniej zostawiali w kasynie tysiące ... dziś zostawiają zaledwie setki ... [...].


A. ROZ.





Sopockie molo na starej pocztówce.



Chorągiew ze swastyką


W Kasynie Polacy są mile widziani i specjalna kasa wymienia złote na guldeny, zresztą nie tylko w Kasynie Polacy są pożądani. Widoczne jest, że stali mieszkańcy Zoppot marzą o tłustych latach, kiedy złote strumieniami wsiąkały do ich kieszeni. Żadnych szykan czy też prowakacyj hitlerowskich nie zauważyłem. Chorągiew ze swastyką wywieszona z hotelu "Monopol" na Wilhelstrasse wzbudza ogólną sensację i pokazywana jest jako curiosum.


Jedziemy do Orłowa


Ale nie wypada dłużej się zatrzymywać w Zoppotach. Nie należy do przyjemności znaleźć swe nazwisko na czarnej liście. Luksusowy autokar "Saurer" M.T.K. (Międzynarodowe Towarzystwo Komunikacji w Gdyni) przewozi nas w ciągu 15 minut po asfaltowej szosie do Orłowa "za jedne 60 gr.". Konduktorami M.T.K. są kobiety, których uprzejmość w stosunku do pasażerów jest w całej okolicy przysłowiowa.





Żeton przedwojennego kasyna w Sopocie, wartości 1000 guldenów.
Zdjęcie pochodzi z katalogu Aleksandra M. Kuźmina.





Opublikowano 10 maja 2025 roku.