Nocny "Express" Warszawa - Gdynia wlecze się niemiłosiernie, przystając nawet na najdrobniejszych stacjach. Trudno zrozumieć dlaczego jest to tzw. pociąg pośpieszny. Temniemniej jednak nad ranem dojeżdżamy do granicy Wolnego Miasta. Powierzchowna kontrola paszportów i jesteśmy na terenie Gdańska.
Wszyscy mówią po polsku
Tyle się w tym roku mówi i pisze o bojkocie Zoppot, o występach hitlerowców, szykanach antypolskich i.t.p., że postanawiam przekonać sie naocznie, jak to wszystko wyglada w rzeczywistości. Dyskretnie wysiadam na dworcu w Zoppotach, a ponieważ mam bilet do Gdyni, udaję się do zawiadowcy stacji z prośbą o przedłużenie jego ważności.
Łamaną polszczyzną tłumaczę o co mi chodzi, ale zawiadowca ku mojemu wielkiemu zdziwieniu odpowiada mi po polsku:
_ Czy nie byłoby panu łatwiej wysłowić się po polsku?
Śmiało można stwierdzić, że wszyscy w Zoppotach umieją mówić od biedy po polsku i z każdym można się dogadać, nie znając niemieckiego.
Wszędzie pokoje do wynajęcia
Zoppoty są cudowne, nie wiele badów zagranicznych może się z niemi równać, jeśli chodzi o luksus, elegancję i wygodę. Ale w tym roku mają jakiś dziwnie smutny wygląd. Ze wszystkich okien wyzierają tabliczki: - "Pokoje do wynajęcia". Nie ma ani jednego domu, w którym nie byłoby takiego ogłoszenia. W związku z tym ceny mieszkań są bardzo niskie. Elegancki pokój w dobrym punkcie można dostać za dwa guldeny (3 zł 40 gr.) dziennie.
Na plaży
Przepiękna czyściutka plaża świeci pustkami. Tam gdzie dawniej formalnie roiło się od ludzi, którzy jak foki leżeli nad brzegiem morza - dziś przestronnie i spokojnie. Języka polskiego się nie słyszy. Nieliczni Polacy, którzy złamali bojkot, starają się jak najmniej rzucać w oczy, aby się nie dostać na czarną listę. Warszawiaków jest bardzo mało. Na ogół należy jednak przyjśc do wniosku, że propaganda bojkotu Zoppot dała rezultaty,