- laska-starosci
- zaba-na-krzyzu1
- nicolas-guagnini
- trabant-pomnik
- ptak-samopoznania
- kostya-lupanov
- waldemar-schroder
- miguel-corrubias
- spodnie-wagina
- herran-satyr
- jezus-maria-incompositus
- walid-ebeid
- walid-ebeid
- walid-ebeid1
- piss-christ
- frida-kahlo
- arkhip-kuindzhi
- archip-kuindzi
- smiling-spider
- cezanne-skulls
- beata-czapska
- frida-diego-banknot
- siemiradzki-kobieta-albo-waza
- siemiradzki
- malcolm-t-liepke
- madonna-kolekcja-obrazow
- hopper-railrod sunset
- lev-trotsky
- tomasz-koper-ziarno
- tomasz-koper-ziarno
- agnieszka-wagner
- kamila-kowalik
- ekslibris
- femme-qui-pisse
- bron-jej
- juan-pantaleon
- rorris-angelika
- totem
- sasna-hitler
- picabia
- francis-picabia
- czarownice
- czarownice
- ilona-osinska
- lampa-filozofow
- szczypas
- hitlerowska-matka-boska
- princess
- madonna-child
- laurie-simmons
- pawiak-sprzedany
- lorenzo-aguirre
- gala-milovskaya
- abel-warshawsky
- xavier-sager
- banksy-toxic-mary
- corrubias-francisco-franco
Nie masz cwaniaka nad Warszawiaka, czyli więzienie Pawiak sprzedane
ILONA OSIŃSKA & PIOTR MIERZEJEWSKI
Więzienie Pawiak przy ulicy Dzielnej w Warszawie, lata dwudzieste XX wieku.
Fotografia archiwalna, rekonstrukcja i koloryzacja cyfrowa.
Lejb Cymersztajn, jeden spośród około sześciu tysięcy Żydów, zamieszkującej dwudziestotysięczną Mławę w latach 30. ubiegłego wieku, latami klepał biedę i nie tracił mimo wszystko nadziei na poprawę losu. Szczęście wreszcie i do niego uśmiechnęło się - nieoczekiwanie dostał w spadku domek!
Pomyślał od razu, że oto otwiorzyła się przed nim szansa na zdobycie prawdziwego majątku. Ze sprzedaży domku zyskał 8000 złotych, które zdecydował się natychmiast korzystnie zainwestować. Ówczesna Mława była dla niego zbyt mała, aby można było zrobić w niej wielki interes. Szansę swoją upatrywał w Warszawie, już widząc siebie bogaczem oczyma duszy. Wiedział, że stolica daje ogromne możliwości. Nie wiedział tylko, że daje je również ludziom żyjącym z cudzej łatwowierności.
Wynajął umeblowany pokój przy ulicy Gęsiej 25 1) i zaczął gorączkowo szukać sposobu na ulokowanie gotówki. Wkrótce poznał innego Żyda, który przedstawił mu się jako Izydor Liberman, światowiec. Już samo słowo „światowiec” powinno było zapalić lampkę ostrzegawczą, ale lampki takie najczęściej zapalają się dopiero jakiś czas po wpłaceniu zaliczki.
Liberman nie zajmował się drobnicą. Nie proponował zegarka, futra ani parceli pod Radomiem. Miał do sprzedania ni mniej, ni więcej tylko Pawiak2) — wielkie i słynne warszawskie więzienie przy ulicy Dzielnej. Wyjaśnił przybyszowi, że rząd zamierza wyprowadzić więzienia ze stolicy na prowincję, wobec czego gmach można kupić „za psie pieniądze”, rozebrać, a cegłę sprzedać z bajecznym zyskiem.
Cały interes miał wprawdzie kosztować dziesięć tysięcy złotych, ale na samym materiale z rozbiórki dałoby się zarobić aż sto tysięcy. Dziesięć razy tyle!
Trudno o piękniejszą melodię dla człowieka, który dopiero co przyjechał do wielkiego miasta z gotówką i marzeniem, by szybko ją pomnożyć. Obaj panowie poszli więc na Dzielną obejrzeć „nieruchomość”. Pawiak stał, imponował grubością murów, strażnicy zapewne pilnowali bram - wszystko wyglądało nadzwyczaj solidnie. Najmniej solidny był jedynie tytuł własności sprzedającego, ale ten szczegół przykryto umową pełną rozmaitych zastrzeżeń, klauzul gwarancji. Ale tego - oczarowany perspektywą dobicia fantastycznego interesu - przybysz z Mławy nie dostrzegał.
Cymersztajn ochoczo wypłacił Libermanowi trzy tysiące złotych zaliczki i ruszył szukać robotników, którzy mieli przystąpić do rozbiórki kupionej przez niego budowli. I wtedy bomba wybuchła. Murarze wysłuchali nowego właściciela Pawiaka i parsknęli śmiechem. Dopiero do nabywcy dotarło, że kupił sobie nie więzienie, lecz kosztowną lekcję życia w syrenim grodzie.
Przedwojenna Warszawa miała całe zastępy doliniarzy, hochsztaplerów i zawodowych „organizatorów interesów”. Szczególną sympatią otaczali przyjezdnych z prowincji: ludzi z dużą gotówką, odrobiną ambicji i zbyt wielkim zaufaniem do eleganckiego ubrania oraz pewnego tonu głosu. Towarem mogło być właściwie wszystko, byle nie należało do sprzedającego. Najcenniejszym kapitałem oszusta nie była bowiem kamienica, fabryka ani stos cegieł, lecz pośpiech kupującego i jego wiara w okazję, o której nie wie jeszcze nikt inny.
Do tej historii idealnie pasuje refren znanej piosenki „Nie masz cwaniaka nad Warszawiaka”. Chronologia psuje nam jednak odrobinę żart - słynne tango Alberta Harrisa powstało dopiero po wojnie, najpewniej w 1946 roku, a później rozsławił je między innymi Stanisław Grzesiuk. Cymersztajn nie mógł więc nucić tej piosenki, biegając rozgorączkowany po Warszawie za fałszywym Libermanem. Można za to powiedzieć, że już dziewięć lat wcześniej dostarczył do niej gotową ilustrację.
Dziś nazwa Pawiak kojarzy się przede wszystkim z grozą niemieckiej okupacji i martyrologią tysięcy więźniów. Opisywane zdarzenie pochodzi jednak z 1937 roku, kiedy prasowa opowieść o „sprzedaży” czynnego więzienia mogła się jeszcze zakończyć śmiechem. A zakończenie miała doprawdy warszawskie. Oszukany Lejb, spocony i zdenerwowany, biegał po mieście, szukając swego „światowca”. Chciał go koniecznie osobiście doprowadzić na Pawiak. Transakcja wprawdzie nie doszła więc do skutku, ale dostawa pod wskazany adres wciąż była możliwa. Tyle że nie więzienia do nabywcy, lecz sprzedawcy — do więzienia.
PRZYPISY
1) Gęsia 25 nie była eleganckim hotelem, lecz ogromną kamienicą czynszową, w której numeracja mieszkań dochodziła co najmniej do 78. W jednym z takich lokali urządzono pokoje umeblowane dla przyjezdnych. Adres był dla oszusta niemal wymarzony: naprzeciwko rozciągały się mury Gęsiówki, a do prawdziwego Pawiaka pozostawał niedługi spacer. Właścicielem więzienia Cymersztajn wprawdzie nie został, ale za to zamieszkał w okolicy wyjątkowo bogatej w więzienną architekturę.
2) Nazwa Pawiak pochodzi od przebiegającej w pobliżu ul. Pawiej.
* * *
👉 Więcej m.in. o sztuce i jej nieoczywistych historiach:
Michałki czyli to i owo, nie tylko artystyczne
Ilona Osińska & Piotr Mierzejewski
od 2024