- laska-starosci
- zaba-na-krzyzu1
- nicolas-guagnini
- trabant-pomnik
- ptak-samopoznania
- kostya-lupanov
- waldemar-schroder
- miguel-corrubias
- spodnie-wagina
- herran-satyr
- jezus-maria-incompositus
- walid-ebeid
- walid-ebeid
- walid-ebeid1
- piss-christ
- frida-kahlo
- arkhip-kuindzhi
- archip-kuindzi
- smiling-spider
- cezanne-skulls
- beata-czapska
- frida-diego-banknot
- siemiradzki-kobieta-albo-waza
- siemiradzki
- malcolm-t-liepke
- madonna-kolekcja-obrazow
- hopper-railrod sunset
- lev-trotsky
- tomasz-koper-ziarno
- tomasz-koper-ziarno
- agnieszka-wagner
- kamila-kowalik
- ekslibris
- femme-qui-pisse
- bron-jej
- juan-pantaleon
- rorris-angelika
- totem
- sasna-hitler
- picabia
- francis-picabia
- czarownice
- czarownice
- ilona-osinska
- lampa-filozofow
- szczypas
- hitlerowska-matka-boska
- princess
- madonna-child
- laurie-simmons
- pawiak-sprzedany
- lorenzo-aguirre
- gala-milovskaya
- abel-warshawsky
- xavier-sager
- banksy-toxic-mary
- corrubias-francisco-franco
Łysy jegomość z podkręconym wąsem stoi szeroko rozkraczony, jakby zamierzał dowieść całemu światu swej siły i powagi. Jedną rękę unosi do uderzenia, drugą trzyma kobietę przegięta wpół. Jej suknia i halki powędrowały do góry, odsłaniając pośladki, czarne pończochy i pantofelki na obcasie. Najbardziej pikantny szczegół trudno przeoczyć. Mężczyzna nie przytrzymuje zębami sukni kobiety — zaciska w ustach kawałek jej zerwanych, a może wręcz odgryzionych majtek. Suknia i halki opadają bowiem po prawej stronie, natomiast jasny skrawek biegnący od jego ust prowadzi bezpośrednio ku odsłoniętym pośladkom. „Pan i władca” nie tylko szykuje się więc do wymierzenia klapsa, lecz niczym groteskowy drapieżnik trzyma w zębach zdobycz. Ten drobny szczegół wyraźnie podnosi temperaturę przedstawienia: obyczajowa farsa przechodzi w rubaszną fantazję erotyczną, w której męska dominacja nabiera niemal zwierzęcego charakteru.
Cała ta osobliwa kompozycja została opatrzona francuskim napisem:
Les droits de l’homme!!
A poniżej, dla anglojęzycznych odbiorców, dodano:
The man is the master!
Czyli: „Mężczyzna jest panem!”
Oto Xavier Sager w swojej najbardziej charakterystycznej postaci: frywolny, bezczelny, efektowny, ale również dwuznaczny. Jego niewielka kartka pocztowa jest jednocześnie erotycznym żartem, karykaturą męskiej pychy i świadectwem epoki, w której przemoc wobec kobiety można było bez większego zakłopotania zamienić w zabawną scenkę do wysłania krewnym albo znajomym.
Artysta o dwóch życiorysach
Paradoksalnie o Xavierze Sagerze wiemy zarazem bardzo dużo i bardzo mało. Zachowały się tysiące sygnowanych przez niego pocztówek, rysunków i ilustracji, lecz podstawowe informacje biograficzne pozostają niepewne. Musée d’Orsay podaje lata życia 1870–1930. Tymczasem część francuskich domów aukcyjnych oraz środowiska kolekcjonerskiego przedstawia go jako François Xaviera Sagera, żyjącego w latach 1881–1969.
Według tej drugiej wersji początkowo pracował w Belgii, następnie przeniósł się do Paryża, a schyłek życia spędził na południu Francji, malując widoki Nicei i Antibes. Nie wiadomo, czy rozbieżność wynika z błędu wielokrotnie powielanego w katalogach, pomieszania życiorysów dwóch artystów, czy też z nieopracowanych dotychczas materiałów archiwalnych. Dlatego najbezpieczniej określić Sagera jako francuskiego ilustratora i malarza działającego przede wszystkim w pierwszych dziesięcioleciach XX wieku.
Nie ulega natomiast wątpliwości, że był niezwykle płodny. Przypisuje mu się ponad trzy tysiące (sic!) wzorów pocztówek, wydawanych we Francji, Belgii, Niemczech, Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. Według jednego z przekazów kolekcjonerskich prowadził w Paryżu pracownię, w której mogło pracować nawet kilku pomocników. Tłumaczyłoby to zarówno niewiarygodne tempo produkcji, jak i znaczne różnice stylistyczne między poszczególnymi pracami opatrzonymi tą samą sygnaturą. Nazwisko „Xavier Sager” mogło oznaczać nie tylko rękę jednego rysownika, lecz również dobrze rozpoznawalną markę. Belgijski magazyn kolekcjonerski „Le Carnet du collectionneur” uważa go za jednego z najważniejszych twórców pocztówki frywolnej pierwszych dekad XX wieku.
Paryżanki, kokoty i wojskowi
Sager doskonale rozumiał potrzeby masowego odbiorcy. Nie tworzył sztuki wymagającej długiego namysłu. Jego ilustracja miała zostać zauważona w witrynie, rozbawić, lekko zgorszyć i sprowokować do zakupu. Rysował modne paryżanki, bywalców kabaretów, wojskowych adorowanych przez dziewczęta, niewiernych małżonków, kokoty, tancerki i damy z półświatka. Chętnie zaglądał do sypialni, garderób i buduarów. Interesowały go damskie kapelusze, fryzury, gorsety, halki, pończochy oraz wszelkie sytuacje, w których suknia mogła unieść się trochę wyżej, niż pozwalały oficjalne zasady przyzwoitości.
Bohaterki tych pocztówek rzadko były konkretnymi kobietami. Stanowiły raczej typy: Paryżanka, kokota, modnisia, zalotnica, żona, kochanka albo „chrzestna” żołnierza. Wiele z nich można uznać za poprzedniczki późniejszych pin-up girls. Miały kusić, bawić i przyciągać wzrok, ale niekoniecznie posiadać własną osobowość.
Sager tworzył również ilustracje związane z modą, życiem nocnym, wydarzeniami politycznymi i I wojną światową. Zdarzały mu się sceny antyklerykalne, groteskowe, a nawet skatologiczne. Nie był artystą szczególnie wybrednym -jeżeli temat mógł się łatwo sprzedać, zasługiwał na narysowanie.
Prawa człowieka czy mężczyzny?
Największy dowcip omawianej pocztówki kryje się w tytule. Francuskie wyrażenie les droits de l’homme oznacza „prawa człowieka”. Odwołuje się do "Deklaracji praw człowieka i obywatela" z 1789 roku, jednego z najważniejszych dokumentów rewolucji francuskiej. Słowo homme znaczy jednak zarówno „człowiek”, jak i „mężczyzna”. Sager wykorzystał tę dwuznaczność, sprowadzając podniosłą ideę wolności i równości do rzekomego prawa mężczyzny do rozporządzania kobietą. Angielski dopisek nie jest więc zwykłym tłumaczeniem. Jest wyjaśnieniem puenty: nie chodzi o uniwersalne prawa człowieka, lecz o władzę mężczyzny. Mężczyzna jest panem. Skoro zaś jest panem, może również karać.
Żart nabiera dodatkowego znaczenia, gdy pamiętamy o czasie powstania kartki. Identyczne egzemplarze datowane są na lata 1907–1912 i wiązane z paryskim wydawnictwem Lévy Fils & Cie. Był to okres coraz głośniejszej walki kobiet o prawa polityczne i obywatelskie. We Francji działały już organizacje domagające się prawa wyborczego dla kobiet, odbywały się zebrania, manifestacje i akcje propagandowe. W 1914 roku w jednym z nieoficjalnych plebiscytów ponad pół miliona Francuzek opowiedziało się za prawem do głosowania. Otrzymały je jednak dopiero trzydzieści lat później, w 1944 roku. Na tym tle pocztówka Sagera wygląda jak rubaszna odpowiedź starego porządku na kobiece żądania emancypacyjne: kobiety mówią o swoich prawach, a mężczyzna przypomina, kto jest „panem”.
Przedstawienie bez dekoracji
Kompozycja została sprowadzona do dwojga ludzi. Nie ma wnętrza, mebli ani pejzażu. Puste tło izoluje postacie. Sylwetkę mężczyzny budują mocne przekątne: uniesiona ręka, rozstawione nogi i poły surduta. Wygięte ciało kobiety tworzy przeciwstawną linię, oplatającą go niczym osobliwa girlanda.
Wszystko jest przesadzone — gest, poza, ruch i wzajemne ułożenie ciał. Sager posługuje się wyrazistym czarnym konturem oraz kreskowaniem przypominającym rysunek prasowy. Kolorystyka pozostaje oszczędna: błękitnoszara surduta i spodnie mężczyzny, żółta kamizelka, kilka czerwonych akcentów oraz głęboka czerń pończochy. Było to rozwiązanie efektowne, a zarazem dobrze przystosowane do masowego druku.
Kartę reprodukowano jako barwną litografię. Czerwień skupia uwagę wokół miejsca zetknięcia postaci, natomiast czarna pończocha i pantofelek wydobywają nogę kobiety z jasnego tła. Jej głowa właściwie znika. Kobieta zostaje sprowadzona do najbardziej erotyzowanych części ciała: pośladków, nóg, bielizny i obuwia. Mężczyzna przeciwnie — zachowuje twarz, strój i społeczną pozycję. Jest mieszczańskim elegantem w kamizelce, pasiastych spodniach i długim surducie. Tyle że jego godność okazuje się mocno podejrzana.
Kto tu naprawdę jest śmieszny?
Na pierwszy rzut oka pocztówka jest bez wątpienia mizoginiczna. Kobieta zostaje uprzedmiotowiona, a fizyczna przemoc wobec niej przekształcona w erotyczne widowisko. Jej odsłonięte ciało ma bawić odbiorcę, natomiast uniesiona ręka mężczyzny przedstawiona została jako zabawny atrybut małżeńskiej czy erotycznej władzy.
Nie możemy jednak przeoczyć, że Sager nie uczynił z mężczyzny supersamca. „Pan” jest łysy, wąsaty, przesadnie poważny i komicznie rozkraczony. Wykonuje skomplikowaną akrobację, aby zademonstrować coś, co — jak twierdzi podpis — powinno być oczywiste. Jego panowanie wygląda na przedstawienie odgrywane dla publiczności. Można zatem dostrzec w tej scenie również kpinę z męskiego zadęcia. Jeżeli mężczyzna musi tak gwałtownie dowodzić, że jest panem, być może wcale nie czuje się nim zbyt pewnie.
Rosnąca emancypacja kobiet zaczynała naruszać dawny porządek, a rubaszny śmiech mógł maskować obawę przed utratą przywilejów. Nie czyni to oczywiście Sagera feministą. Artysta nie występował tu w obronie kobiet. Sprzedawał frywolny żart, dobrze dostosowany do gustów klienteli. Dowcip okazał się jednak bardziej wieloznaczny, niż zapewne zamierzał: poniża kobietę, ale zarazem kompromituje mężczyznę.
Pocztówka jako dokument epoki
Nie jest to wielkie dzieło sztuki. Nie powstało z myślą o muzealnej sali ani o uczonych rozprawach historyków sztuki. Było niedrogim przedmiotem masowej konsumpcji. Ot kartonikiem wybieranym w kiosku, zapisywanym kilkoma szybkimi zdaniami i przesyłanym pocztą.
Właśnie dlatego jest tak interesujące. Oficjalne malarstwo opowiadało o wzniosłych ideałach, bohaterach i pięknie. Pocztówki zdradzały natomiast, z czego ludzie naprawdę się śmiali, co ich podniecało, czego się obawiali i jakie uprzedzenia uważali za całkowicie naturalne.
Sager nie stworzył traktatu o relacjach między kobietą a mężczyzną. Narysował dowcip. W tym dowcipie zmieścił jednak całą społeczną hierarchię swojej epoki. Po przeszło stu latach nie śmieszy on już tak samo. Dostrzegamy przemoc, uprzedmiotowienie kobiety i próbę zamienienia dominacji w erotyczną zabawę. Jednocześnie widzimy groteskowego „pana”, który z uniesioną ręką rozpaczliwie udowadnia swoją władzę.
I chyba właśnie on — wbrew zamierzonej puencie — okazuje się na tej kartce najbardziej śmieszny.